|

PRAWDA ŻYCIA, PRAWDA EKRANU. Ołowiane dzieci – polski miniserial w reżyserii Macieja Pieprzycy, dopiero co udostępniony na platformie streamingowej Netflix, budzi w Zabrzu wielkie emocje. Mało znana społecznie historia z lat 70. ubiegłego wieku (zwana Śląskim Czarnobylem) wywołała już wielkie zainteresowanie widzów, ale też mnóstwo kontrowersji szczególnie w środowisku lekarzy, publicystów i historyków. Jedna z głównych postaci walczących wtedy o zdrowie zatrutych dzieci - profesor Bożena Hager-Małecka została bowiem w filmowej historii praktycznie pominięta: zmieniono jej personalia i co gorsza fakty przeinaczono w ten sposób, że wybitną lekarkę ukazano w złym świetle. W przestrzeni publicznej i na forach społecznościowych z tego powodu niemal wrze... Za to wspaniale w serialu tym prezentuje się zabrzańska zabytkowa elektrociepłownia, która „zagrała” rolę kluczowej huty…
Serial oparty jest na prawdziwych wydarzeniach i koncentruje się na losach pediatry Jolanty Wadowskiej-Król, innej młodej lekarki, która jako jedna z pierwszych dostrzegła dramatyczne konsekwencje przemysłowej działalności nieistniejącej dziś huty metali nieżelaznych Szopienice w Katowicach. Wśród tamtejszych dzieci masowo pojawiły się objawy ciężkiej ołowicy, czyli przewlekłego zatrucia tym metalem, który kumuluje się w kościach, nerkach i układzie nerwowym, powodując m.in. silne bóle, niedokrwistość, przewlekłe zmęczenie, zaburzenia poznawcze, a u dzieci – opóźnienie rozwoju. Objawy wykryto wtedy u setek najmłodszych mieszkańców okolicy działalności zakładu!
„Bohaterka, nie godząc się na milczenie oraz obojętność władz, podejmuje ryzykowną walkę o życie i zdrowie pacjentów, zderzając się z oporem aparatu państwowego Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Fabuła rozgrywa się na tle industrialnego Górnego Śląska lat 70. XX w., gdzie codzienność robotniczego regionu staje się areną konfliktu między politycznymi naciskami, a etosem lekarskiej odpowiedzialności” - czytamy w opisie produkcji.
Sęk w tym, że Wadowska-Król nie była jedyna. Gdyby nie Hager-Małecka, kierująca wtedy w Zabrzu kliniką pediatrii Śląskiej Akademii Medycznej, która zleciła szczegółowe badania pod kątem ołowicy (wykonywane zresztą w Zabrzu) u dzieci, sprawa nie ujrzałaby zapewne światła dziennego. Historycy twierdzą nawet, że to właśnie jej upór i naciski na władze sprawiły, że ołowicę zaczęto badać, leczyć i jej zapobiegać. Wcześniejsze próby upublicznienia tej sprawy były ignorowane.
Słowa krytyki pod adresem producentów serialu pojawiły się w kilku miejscach.
„Produkcja powiela stereotyp Śląska jako krainy wyłącznie biedy i patologii. W tym aspekcie twórcy minęli się z prawdą materialną. Scenarzysta ze scenografem zignorowali fakt, że w 1974 roku hutnik zarabiał kilkukrotnie więcej niż wynosiła średnia krajowa, a dzięki specjalnej dystrybucji miał dostęp do dóbr luksusowych, jak na tamte czasy. Również wnętrza śląskich mieszkań słynęły z nienagannej czystości, co stoi w sprzeczności z filmowym brudem” – zwraca uwagę portal Slazag.
Gdzie indziej wskazano na zmianę przebiegu wydarzeń, dat i kolejności, czy zmyśleń jak tego, że ktoś podpalił trabanta Wadowskiej-Król i że podczas badań nad ołowicą lekarka była w ciąży. Krytykowane jest wprowadzanie fikcyjnych, choć ważkich postaci, takich jak choćby pewnego oficera służby bezpieczeństwa (grany przez pochodzącego z Zabrza aktora Michała Żurawskiego) czy ukazanie znanego sekretarza partii komunistycznej jako „jednoznacznego despotę”. Falę, a praktycznie tsunami rzeczowych, spokojnych i wyważonych komentarzy wywołał natomiast internetowy wpis (poniżej jego wybrane fragmenty) wnuka Hager-Małeckiej, a więc Stanisława Torbusa. Prawie wszystkie były słowami poparcia dla potomka lekarki, a kierowały je w wielu przypadkach osoby związane ze środowiskiem lekarskim i naukowym.
„Największą krzywdą, jaką można zrobić drugiemu człowiekowi, jest wymazanie go z pamięci. Kiedy dowiedziałem się, że zamierzają nakręcić serial „Ołowiane dzieci” na podstawie świetnie napisanej książki Michała Jędryki, przepełniała mnie duma, że dokonania dr Jolanty Wadowskiej-Król, pielęgniarki Wiesławy Wilczek oraz mojej babci, profesor Bożeny Hager-Małeckiej, zostaną pokazane całemu światu. Te trzy kobiety, w trudnych czasach głębokiej komuny, wykazały się olbrzymią odwagą i determinacją, by ratować śląskie dzieci. Dodatkowo moją babcię miała zagrać fenomenalna aktorka Agata Kulesza.
Pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, była zmiana imienia mojej babci w przedpremierowych informacjach. Nie rozumiałem tego zabiegu, ale po obejrzeniu serialu zobaczyłem, że jej rola została przedstawiona w sposób diametralnie odbiegający od faktów. To profesor Bożena Hager-Małecka zdiagnozowała ołowicę na podstawie badań dzieci, które wysyłała do jej kliniki dr Wadowska-Król. To profesor Bożena Hager-Małecka wywarła presję na wojewodzie Jerzym Ziętku, aby rozpoczął działania ograniczające trucie dzieci — w tym organizację wyjazdów do sanatoriów w Rabce i Kubalonce. To profesor Bożena Hager-Małecka przekształciła klinikę w Zabrzu w „centrum dowodzenia” walki z ołowicą. To profesor Bożena Hager–Małecka namówiła dr Wadowską Król do napisania doktoratu oraz została jej promotorem. To profesor Bożena Hager-Małecka spotkała się z Edwardem Gierkiem, zabiegając o decyzje systemowe, w tym o mieszkania zastępcze dla najbardziej narażonych rodzin. I wreszcie to profesor Bożena Hager-Małecka przez cały czas rozpościerała parasol ochronny nad dr Wadowską-Król i Wiesławą Wilczek, chroniąc je przed naciskami partyjnych dygnitarzy oraz Służby Bezpieczeństwa. To nie były działania ani wygodne, ani bezpieczne. To była odwaga cywilna w realiach, w których za sprzeciw wobec władzy płaciło się karierą — a czasem czymś znacznie cenniejszym. (...) Trudno zatem pogodzić się, że w serialowej opowieści rola profesor Bożeny Hager-Małeckiej została pomniejszona i zmieniona na całkowicie nieprawdziwą postać profesor Berger. To szczególnie krzywdzące, ponieważ uderza nie tylko w historyczną prawdę, lecz także w jej dziedzictwo i pamięć, pozostawiając w świadomości widzów zniekształcony obraz osoby, która w rzeczywistości wykazała się odwagą i bezkompromisową postawą wobec systemu (…). Czym się kierował reżyser? Nie mam pojęcia, ale jeśli dziś pozwolimy upraszczać i pomijać prawdziwych bohaterów, jutro pamięć o nich może zniknąć całkowicie. (…) (...)
Szkoda tylko, że w świat nie poszła historia o Zabrzu, a konkretnie o wybitnej lekarce. I co prawda mamy w mieście ulicę Bronisława Hagera i od niedawna rondo Bożeny Hager-Małeckiej, ale być może kolejne pokolenie nie będzie wiedziało, o kogo chodzi a wychowani na Netfliksie pomylą te postaci z rodziną „Bergerów”.
--------------------------------------- Bożena Hagera-Małecka urodziła się w 1921 roku i zmarła (dziesięć lat temu) w Zabrzu. Jej pogrzeb odbył się w kościele w Zabrzu-Biskupicach, który w serialu „gra rolę” świątyni z Szopienic (notabene serialową hutę udaje zabrzańska zabytkowa Elektrociepłownia). Ukończyła szkołę powszechną w Tarnowskich Górach, a w 1939 roku osiadła w Krakowie, gdzie pracowała jako ekspedientka i na tajnych kompletach kontynuowała naukę. Medycynę studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim, skąd na staż przyjechała do Zabrza, ale potem kształciła się jeszcze w Warszawie. Uzyskała stopień doktora nauk medycznych i habilitowała się m.in. na podstawie pracy badań nad dziećmi. Pracowała w klinice pediatrii Śląskiej Akademii Medycznej (obecny Śląski Uniwersytet Medyczny) i z czasem została jej kierownikiem. To tam wykryła masowe zachorowania na przewlekłą ołowicę, wspólnie z Jolantą Wadowską-Król prowadząc akcję leczniczą i zapobiegawczą. Przeprowadziła również pierwsze w kraju badania dotyczące wpływu zanieczyszczeń powietrza atmosferycznego na zdrowie. Była kilka razy posłanką na Sejm. Jako przedstawicielka strony partyjno-rządowej uczestniczyła w obradach Okrągłego Stołu w podzespole do spraw ekologii.
Jej wnuk - Stanisław Torbus, który wywołał dyskusję o prawdzie w serialu, jest politologiem. Pełnił funkcję wicestarosty powiatu tarnogórskiego, był też tamtejszym radnym. Dwa lata temu podarował Muzeum Miejskiemu w Zabrzu pamiętniki swego pradziadka Bronisława Hagera (komisarza plebiscytowego na Śląsku, lekarza powiatowego) opracowane i wydane potem drukiem. Założył i przewodził stowarzyszeniu Góry Kultury oraz Nasz Samorząd. Prowadził wiele inicjatyw społecznych (m.in. Tarnogórzanie dla pamięci), konkursu kapel Gwarock, Dzień Kultury Ulicznej, czy Kolaż Kultur.
zdjęcia: Netflix - plakat promocyjny oraz wwww.historia.org.pl
POWYŻSZA PUBLIKACJA JEST FRAGMENTEM OBSZERNEGO ARTYKUŁU, KTÓRY W CAŁOŚCI DOSTĘPNY JEST W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU POD LINKIEM
https://eprasa.pl/7,43f93d017e |