|
KONTROWERSJE. Wstyd na całą Polskę – tak można najkrócej skwitować głośną historię, której bohaterem jest przewodniczący Rady Miasta w Zabrzu Grzegorz Olejniczak (KO). Jak ujawnili stołeczni dziennikarze sportowi, a w ślad za nimi kilka redakcji, nasz samorządowiec miał tak bardzo zdenerwować się na brak darmowych wejściówek VIP na warszawski finał Pucharu Polski z udziałem Górnika Zabrze, iż interwencję podjął w tej sprawie nawet w centrali Polskiego Związku Piłki Nożnej. Chciał dowiedzieć się, ile bezpłatnych biletów do dyspozycji otrzymał klub, bo tych starczyło dla sponsorów i przyjaciół klubu, ale dla radnych już nie. Rzecz w tym, że to nie jego uprawnienia i nie jego kompetencje. Zwłaszcza, gdy interwencję tę podejmował poniekąd także we własnym, prywatnym interesie.
– Nie zabiegałem o żadne darmowe wejściówki dla siebie u prezesa Górnika, lecz zostałem poproszony przez samych radnych o rozeznanie czy ówczesny klub miejski przewidział jakiekolwiek wejściówki dla przedstawicieli samorządu, czyli właściciela. Z kolei do PZPN wystosowałem 5 maja (a więc już po finale) krótkie i lakoniczne pytanie w sprawie liczby przyznanych klubowi płatnych i bezpłatnych wejściówek – wyjaśnia w rozmowie z GŁOSem przewodniczący Olejniczak.
Ale po co to zrobił, skoro wtedy już wszyscy odtrąbili wielki sukces klubu i nikt nie pamiętał o dystrybucji biletów? Czuł się zlekceważony lub oszukany przez kierownictwo klubu odmową?
– Zrobiłem to z ciekawości, żadnych pretensji czy żalu do nikogo nie miałem – zarzeka się przewodniczący Olejniczak. Ale nazwisk radnych, którzy wysłali go na „zwiady” do szefa Górnika ujawnić nie chce. - Dla części radnych problem polegał na tym, że nie orientowali się w systemie internetowego kupowania biletów, a te błyskawicznie się rozeszły. Chciałem więc dowiedzieć się czy jest jakakolwiek pula dla radnych zarezerwowana. A ponieważ nie było, sam z prywatnych pieniędzy kupiłem sobie bilet. Dopiero później wiceprezes Górnika poinformował mnie, że każdy z radnych może nabyć pakiet (bilet i koszulka) po 250 złotych. Skorzystało z tej możliwości dwóch, może trzech radnych – wyjaśnia Olejniczak. I stanowczo zaprzecza, jakoby żądał od klubu darmowych biletów dla siebie…
Zbiórka na VIP-y
Interwencja urzędującego szefa Rady Miasta jest o tyle zaskakująca, iż na zabrzańskim lokalnym podwórku dyskusja o ukróceniu darmowych wejściówek dla radnych na imprezy sportowe i kulturalne toczy się już od roku. Debatę zainicjowało stowarzyszenie Reset pod kierunkiem społeczniczki Katarzyny Iwańskiej, czyli grupa, która doprowadziła do skutecznego referendum odwoławczego prezydent Agnieszki Rupniewskiej, a po objęciu władzy przez Kamila Żbikowskiego dalej patrzy władzy miejskiej na ręce. Nic więc dziwnego, że po ujawnieniu zaangażowania Olejniczaka w pozyskiwanie biletów dla radnych, Reset ogłosił – oczywiście w formie drwiny i internetowego trollingu - publiczną zbiórkę pieniędzy dla zabrzańskich samorządowców, by stać ich było na wejścia na różne imprezy sportowe i kulturalne. Tym bardziej, że klub już do miasta nie należy, a jedną z pierwszych zapowiedzi (choć nieoficjalnych) właściciela Lucasa Podolskiego jest rezygnacja z bezpłatnych wejściówek dla miejskich notabli na mecze. (…) (…)
foto: FB Ewy Weber
POWYŻSZA PUBLIKACJA JEST FRAGMENTEM ARTYKUŁU, KTÓRY W CAŁOŚCI DOSTĘPNY JEST W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU POD LINKIEM https://eprasa.pl/22,df482b03aa |