Wielkie emocje w ekstraklasowym szlagierze! Górnik walczył, dominował, ale przegrał. Legia kończyła w dziesiątkę, a jeden z jej zawodników stracił na boisku... dwa zęby Email
Wpisany przez Wojciech Słota napisz do autora    sobota, 04 marca 2023 22:21

Wizyta piłkarzy Legii Warszawa w Zabrzu zawsze jest dużym wydarzeniem i podobnie było dzisiaj. Przyjazd odwiecznego rywala ściągnął na trybuny konkretną liczbę widzów – blisko 21,5 tysiąca widzów i to jest tegosezonowy rekord frekwencyjnym. Sęk w tym, że Górnik w tym roku na Arenie Zabrze nie punktuje, do tej pory zdobył u siebie zaledwie 10 punktów i dzisiaj trego dorobku też nie powiększył...

W dzisiejszym meczu owszem była szansa na trzecią wygraną u siebie (wcześniej w Zabrzu udało się pokonać tylko Raków Częstochowa w sierpniu i Widzewa Łódź w październiku), bo gospodarze od początku spotkania byli uważni w grze obronnej i pazerni na atakowanie. Niestety, w 38 minucie goście wyprowadzili zabójczą kontrę: w ostrym starciu Ślisz odebrał piłkę Mvondo zagrał na prawo do Muciego, a ten dośrodkował w pole karne do Tomasa Perharta, który uciekł Emilowi Bergstromowi i zagłówkował w "króki róg". Daniel Bielica niby odbił piłkę, ale za słabo i ta przekroczyła linię bramkową. Górnik do końca I połowy był w stanie odpowiedzieć tylko ambicją, a bramkowe zagrożenie stwarzał tylko po rzutach rożnych. Po jednym z dośrodkowań o włos a piłkę z bliska do siatki wpadkowaliby Begstrom lub Jensen.


Po przerwie zabrzanie - już z Danim Pacheco w składzie - starali się przejąć inicjatywę i kilka ich ataków było naprawdę dobrych. Warszawienie nie zlekceważyli tego sygnału ostrzegawczego i uporzadkowali swoją grę. Jak na zbawienie czekaliśmy więc na wejście na boisku Antony`ego van den Hurka, licząc, że - podobnie jak w Mielcu – ten jakimś strzałem odmieni sytuację Górnika. Gracz z Curacao pojawił się na boisko na końcowe pół godziny i już po dwóch minutach zarobił żółtą kartkę, bo w trakcie starcia o piłkę... wybił dwa zęby (jedynki) Rafałowi Augustyniakowi! Wydawło się, że może zostać nawet usunięty z boiska, ale sędzia uznał, że uderzenie w twarz nie było intencjonalne. Za to po dwóch kolejnych minutach grę musiał zakończyć legionista Josue, który za symulowanie faulu dostał drugą żółtą kartkę. Górnik poczuł krew i grającą w osłabieniu Legię momentami zaczął zamykać na jej połowie, atakując w dobrym tempie i pasją. W doliczonym czasie gry obrona gości była wręcz rozpaczliwa, ale skuteczna...
Górnik przegrał i znów ma tylko dwa punkty przewagi na strefą spadkową, ale znów pokazał, że w drużynie pojawiła się nowa jakość, która z łatwiejszymi rywalami powinna przynosić punkty.

GÓRNIK ZABRZE - LEGIA WARSZAWA 0-1 (0-1)
0-1 Pekhart (38)
GÓRNIK: Bielica - Bergstrom, Janicki (72 Yokota), Jensen - Olkowski (80 Wojtuszek), Vrhovec (46 Pacheco), Mvondo, Dadok (80 Okunuki), Janża - Podolski, Włodarczyk (61 van den Hurk).
LEGIA: Hładun - Augustyniak, Jędrzejczyk, Nawrocki - Wszołek, Slisz, Kapustka (90 Celhaka), Josue, Ribeiro - Muci (62 Carlitos, 77 Sokołowski), Pekhart (62 Rosołek).
Żółte kartki: Vrhovec, Mvondo, van den Hurk - Ribeiro, Pekhart, Josue, Hładun.
Czerwona kartka: Josue (za drugą żółtą).
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 21.396.

 
 

FACEBOOK

DREWNO opałowe,

pocięte, połupane,

300 zł/ m3.

Tel. 534-933-167 


 

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA