|
Górnik wrócił do gry w europejskich pucharach! Dzięki zdobyciu wicemistrzostwa kraju Zabrzanie zyskali szansę na grę w eliminacjach do wielkiej Ligi Mistrzów, choć droga do niej z definicji usłana jest rywalami przewyższającymi nasz klub pod każdym względem, zwłaszcza finansowym. Pierwszym (oby nie ostatnim) rywalem w tych kwalifikacjach jest tureckie Fenerbahce Stambuł, które w inauguracyjnym meczu na swoim stadionie rzeczywiście okazało się lepsze od Górnika, choć ostatecznie końcowy wynik na pewno okazał się dla faworyta rozczarowujący. Nasi piłkarze bowiem nie ulękli się silnego rywala i od początku prowadzili rozsądną, opartą na dobrej organizacji, grę obronną. Gospodarze nawet jeśli dochodzili do strzeleckich pozycji, to zmierzającą w kierunki naszej bramki piłkę blokował choćby Rafał Janicki, jedną dobra interwencję miał tez bramkarz Philip Schulze. Z czasem zaś to nasi piłkarze zaczęli przechodzić do coraz śmielszych ataków, czego efektem był w 16 minucie silny i celny strzał Erika Janży z narożnika pola karnego – stambulski bramkarz jednak zrobił co do niego należało i wybił piłkę na rzut rożny. Aktywny w polu karnym rywali był też Maksym Chłań, na podanie czyhał Erik Prekop… Zaczynało to wyglądać coraz lepiej, ale niestety nasi zawodnicy nie popisali się w 37 minucie. Zaczęło się od faulu Maksymiliana Dietza na przedpolu naszej bramki, za który sędzia podyktował dla gospodarzy rzut wolny. Choć bramki z takich sytuacji są we współczesnym futbolu rzadkością, to jednak Brazylijczyk Anderson Talisca zdołał posłać piłkę obok muru Zabrzan, a że nasz bramkarz też interweniował nieporadnie, to piłka wpadła do siatki. Szkoda, bo tego gola naprawdę można było uniknąć. Gospodarze od tej chwili przejęli inicjatywę, ale wynik do przerwy się już nie zmienił.
W II połowie Zabrzanie niestety byli w stanie się już tylko bronić. Przewaga gospodarzy była przytłaczająca, ale mijały minuty, a nie potrafili podwyższyć prowadzenia. Były groźne strzały głową, jedną interwencją Schulze przepchnął piłkę na słupek, innym razem od straty gola uratowała go poprzeczka… Jako, że było ciągle tylko 0-1, tliła się nadzieja, że może w samej końcówce Górnik zdoła przeprowadzić skuteczną kontrę i sprawić niespodziankę? Owszem, nasi zawodnicy zdobyli się wreszcie na kilka wyjść do przodu, ale okazji bramkowej jednak nie byli w stanie stworzyć. Skończyło się skromną porażką, choć przez większość meczu różnica w umiejętnościach pomiędzy rywalami – oczywiście na korzyść gospodarzy – była widoczna aż nadto. Rewanż już za osiem dni w Zabrzu (29 lipca, godz. 20), a w nim wszystko może się zdarzyć. Walka o Ligę Mistrzów, a w zasadzie o III rundę eliminacji do niej, jeszcze się nie zakończyła.
II RUNDA ELIMINACJI DO LIGI MISTRZÓW: FENERBAHCE STAMBUŁ - GÓRNIK ZABRZE 1-0 (1-0) 1-0 Talisca (37) FENERBAHCE: Mert Gunok - Nelson Semedo, Milan Skriniar, Nathan Ake (46 Levent Mercan), Jayden Oosterwolde - Irfan Kahveci (83 Mason Greenwood), Matteo Guendouzi, Bartug Elmaz (69 Marco Asensio), Fred, Kerem Akturkoglu (69 Oguz Aydin) - Anderson Talisca (87 Sidiki Cherif). GÓRNIK: Philipp Schulze - Michal Sacek, Rafał Janicki, Josema, Erik Janża - Yvan Ikia Dimi (72 Ondrej Zmrzly), Maximilian Dietz (76 Bastien Donio), Lukas Sadilek, Kacper Urbański (72 Sondre Liseth), Maksym Chłań (90 Patryk Warczak) - Erik Prekop. Sędziował: Manfredas Lukjancukas (Litwa).
|