|
POLITYKA LOKALNA. Dość zaskakujące i nie do końca zrozumiałe decyzje kadrowe w zabrzańskich strukturach Prawa i Sprawiedliwości. Nieoczekiwanie dla opinii publicznej, odwołany został w ubiegły poniedziałek (20 kwietnia) cały zarząd koła partii w mieście, wraz z jej przewodniczącym Borysem Borówką – niedawnym radnym, byłym kandydatem na prezydenta miasta, a obecnie wiceprezes gminnej spółki ZPEC. On sam w nocy zamieścił w mediach społecznościowych wpis informujący o tej decyzji ale o treści, która zrodziła więcej pytań i wątpliwości, niż cokolwiek wyjaśniła. Nie podano tak podstawowych kwestii, jak przyczyny odwołania, ani tego, kto taką decyzją podjął i dlaczego dokładnie. Ba, z wpisu wynikało wprost, jakoby to sam Borówka stał za odwołaniem własnego zarządu. Uwagę i kolejne domysły Zabrzan wzbudził także komentarz pod tym postem radnego Ferdynanda Reissa, który można było odczytać jako swoiste „my tu jeszcze wrócimy”, co z kolei rodziło podejrzenia o jakieś wewnętrzne rozgrywki personalne. Postanowiliśmy spróbować zgłębić i poznać szerszy kontekst, okoliczności i motywy odwołania Borysa Borówki i jego zastępców.
Nie bez znaczenia jest fakt, iż z nieoficjalnie docierających do nas informacji wyłania się obraz rosnącego niezadowolenia wśród części szeregowych członków tego ugrupowania w Zabrzu. Mają mieć oni za złe, że choć ciężko pracowali w kampanii wyborczej na rzecz zwycięstwa najpierw swego lidera, a potem popieranego przez PiS Kamila Żbikowskiego, to na całej tej operacji zyskał wyłącznie sam Borówka, otrzymując intratne stanowisko w miejskiej spółce, a także niezwiązany dotąd z zabrzańskimi strukturami partii Leszek Kula, który został wiceprezydentem. W tym samym dokładnie kontekście przywołuje się także nową szefową Szpitala Miejskiego, która też jest kojarzona z partią, ale zupełnie nie jest znana wśród zabrzańskich jej sympatyków.
(…) Nocny wpis w PiS
Wróćmy jednak do nocnego wpisu Borysa Borówki, który pojawił się po godz. 22 z wyraźnym nagłówkiem „Dziękuję”. Wyraźnie wysnuwa się z niego kontekst pożegnania. A przypomnijmy, że w pewnym sensie Borówka zniknął z lokalnej polityki w sposób dosłowny wkrótce po tym, gdy zrzekł się mandatu radnego na rzecz objęcia stanowiska wiceprezesa ZPEC. Wcześniej prezydent Kamil Żbikowski obiecywał mu stanowisko wiceprezydenta, ale obydwaj musieli odpuścić te starania z uwagi na ostry sprzeciw środowiska Koalicji Obywatelskiej, które decyduje o rozdziale środków zewnętrznych dla samorządów, w tym dla naszego miasta.
Co dokładnie napisał nocą Borówka?
„Z dniem dzisiejszym ze względów formalnych odwołaliśmy siedmioletni zarząd zabrzańskiego komitetu PiS. Do kolejnych wyborów zostanie ustanowiony pełnomocnik. Dziękuję za wspólne lata. Teraz stoją przede mną inne wyzwania, z polityki też nie rezygnuję. Do zobaczenia.” – to pełna treść wpisu, opatrzonego zdjęciem dotychczasowego lidera.
Niedługo potem pod postem pojawił się komentarz radnego Ferdynanda Reissa: „Dziękuję, ale miej świadomość, że to nie koniec!!!”.
Z kolei radny Grzegorz Turek dopisał: „Borys, dzięki za te wszystkie lata pracy na rzecz naszego miasta”. Jeszcze obszerniejsze podziękowania pełne ciepłych słów docenienia zamieściła radna Martyna Francikowska.
To tylko formalności?
O co tu więc chodzi i dlaczego tak nagle Borówka miałby odwoływać swój własny zarząd struktur lokalnych i siebie samego? Wyjaśnienia kontekstu podjął się najpierw radny Ferdynand Reiss – odwołany członek zarządu. A kilka godzin później to samo powtórzył Borówka.
- Proszę mi wierzyć, tu nie ma żadnego drugiego dna, ani tym bardziej żadnych walk wewnętrznych między nami. Dla każdego, kto zna statut partii sprawa jest banalnie prosta. W 2019 roku został wybrany zarząd naszych lokalnych struktur na dwa lata. Był w nim jeszcze także Bogusław Znyk oraz Jerzy Pabis. I z racji zawirowań pandemicznych i różnych innych ten okres kadencji przedłużył się niezauważenie na lat siedem. Czekaliśmy na ewentualne zarządzenie nowych wyborów przez władze krajowe, ale ponieważ to wciąż nie następuje, zarząd regionu PiS zdecydował, że trzeba to wreszcie unormować prawnie i formalnie odwołać nasz zabrzański zarząd skoro już dawno utracił on umocowanie prawne. A że wraz z Borysem też zasiadamy w zarządzie regionu, więc użył on w swym wpisie na facebooku określenia „odwołaliśmy”. Może i faktycznie wyszło to niefortunnie i mało czytelnie dla osób postronnych, ale to zwykłe porządki prawne – zapewnia Reiss.
Sam Borówka też to potwierdza i nie ma nic do dodania: - Jest dokładnie właśnie tak i nie ma co się doszukiwać podtekstów – zapewnia.
Czy jest drugie dno?
Tyle oficjalne wyjaśnień. Jednakże według naszych nieoficjalnych ustaleń sprawa ma też inne konteksty. Jak potwierdziliśmy u kilku osób związanych z zabrzańskim PiS, od czasu nominacji samorządowych dla Borówki i Kuli, w dołach partyjnych narastała frustracja, że całe ugrupowanie w mieście pracowało na sukces Żbikowskiego, a potem Borówka postanowił dać twarz PiSu wymuszonemu porozumieniu z Koalicją Obywatelską w Radzie Miasta.
(…)
Ale sukces ten w sensie dosłownym skonsumował tylko on sam i Kula, czerpiąc zyski osobiste. Sama zaś partia – w ocenie części członków – jest marginalizowana w samorządzie, a kluczowe karty i tak rozdaje Koalicja Obywatelska, mająca swojego marszałka województwa i dojścia do ministerstw.
Jest jednak jest i jeszcze jeden kontekst całego zamieszania I to być może kluczowy dla zrozumienia całej sprawy. Bo w żadnej partii „doły” nie mają tak dominującego głosu, by zmieść wieloletniego szefa struktur – byłego wiceprezydenta. Wśród osób sympatyzujących z Borówką dominuje przekonanie, że od czasu kampanii referendalnej prowadził dość autonomiczną politykę PiS-u w Zabrzu. Zaś przyjazd do miasta samego Jarosława Kaczyńskiego podczas kampanii prezydenckiej Borówki wynikał z jego kontaktów poza naszym okręgiem wyborczym. Podobnie jak zaczął być wówczas coraz częstszym gościem ogólnopolskiej Telewizji Republika, w tym nawet w warszawskim studiu. To także Borówka osobiście witał i przyjmował w Zabrzu w maju 2025 roku ówczesnego kandydata na Prezydenta RP Karola Nawrockiego i prowadził zamknięte z nim spotkanie w Szybie Maciej.
– Czy taki zaczynający się wybijać publicznie i medialnie lokalny polityk nie stawał się zbyt ryzykowną konkurencją wobec o wiele bardziej znanych liderów w regionie? – pyta retorycznie jeden z naszych rozmówców, który uważa, że porządki prawne są tylko pretekstem do pozbycia się Borówki.
Reset: odciął dopływ "świeżej krwi"
Tymczasem jeszcze inaczej jego odejście widzi zabrzański Reset wskazując na to, że pod rządami Borówki partia wpadła w mieście swoisty letarg, odcinając dopływ kadrowej „świeżej krwi”. Komentując odwołanie Borówki Reset napisał krótko i dosadnie o nim:
„Żadne zaskoczenie. Za posadę dla siebie poświęcił PiS. Głosowali jak PO. A struktury martwe. Kto pojawił się mądrzejszy, to się go pozbywali. Jak w każdej partii, góra nie jest ślepa. Poseł Wieczorek widać aktywny” – podsumował Reset kierowany przez Katarzynę Iwańską.
W kolejnym zaś wpisie zauważono:
„Wielu lokalnych działaczy i sympatyków ma poczucie, że ich środowisko zostało pominięte, a realny wpływ na decyzje w mieście ograniczony”…
Przypomnijmy, że Reset współpracował m.in. także z lokalnym PiSem przy organizacji referendum nad odwołaniem prezydent Agnieszki Rupniewskiej i zna uwarunkowania wewnętrzne tego środowiska…
Zgodnie z uregulowaniami wewnętrznymi partii, nowy pełnomocnik komitetu Prawa i Sprawiedliwości w Zabrzu ma zostać wybrany w ciągu 8 tygodni.
foto: Borys Borówka/fb
POWYŻSZA PUBLIKACJA JEST OBSZERNYM FRAGMENTEM ARTYKUŁU, KTÓRY W CAŁOŚCI DOSTĘPNY JEST W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU POD LINKIEM
https://eprasa.pl/16,36c9818c33 |