Świetny mecz Górnika w Łodzi: siedem celnych strzałów, pięć bramek! A zaczęło się od gola z... dośrodkowania Email
Wpisany przez Wojciech Słota napisz do autora    piątek, 27 października 2023 21:40

W ubiegłą niedzielę Górnik pokonał mistrza Polski - Raków Częstochowa (2-1), więc tym bardziej musiał zwyciężyć dzisiaj, gdyż grał z ostatnim zespołem tabeli, ŁKS-em Łódź. I tak też się stało, ale rozmiary wygranej zaskoczyły największych optymistów.

Wprawdzie łodzianie dominowali w początkowym okresie spotkania, oddali dwa-trzy groźne strzały, a raz nawet zapachniało rzutem karnym (piłka trafiła w rękę naszego obrońcę), ale zabrzanie po pół godzinie opanowali sytuację i sami zaczęli atakować. W sumie jednak żadna z drużyn w I połowie nie stworzyła sytuacji jednoznacznie bramkowej, ale gol jednak i tak padł. W 42 minucie z lewej strony w pole karne gospodarzy centrował Michal Siplak, ale zrobił to tak niedokładnie, że… strzelił gola! Piłka poszybowała w długi róg, zaskakując bramkarza gospodarzy, który szykował się do powietrznej walki o piłkę z napastnikami Górnika na przedpolu swojej bramki. - Tak, dośrodkowywałem piłkę, ale czasem z takich sytuacji bramki padają. Cieszę się, że tak to wyszło – mówił z rozbrajającą szczerością w telewizyjnym wywiadzie Słowak z Górnika.

W 52 minucie powinno być 2-0, bo Piotr Krawczyk przechwycił piłkę rozgrywaną przez łódzkich obrońców i wyszedł „sam na sam” z bramkarzem ŁKS-u, ale fatalnie spudłował! Dziesięć minut później z rzutu wolnego dobrze uderzył Dani Pacheco, ale piłka trafiła tylko w słupek. Co się odwlecze, to jednak nie uciecze... Tuż po wejściu na boisko Sebastian Musiolik starł się w polu karnym z Adamem Marciniakiem (kiedyś też grał w zabrzańskiej drużynie, teraz jest kapitanem ŁKS-u): upadli obywaj, ale sędzia Szymon Marciniak nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny. Wykorzystał go pewnie Daisuke Yokota, strzałem w środek bramki. Goście poszli za ciosem i po krótkim czasie było już 3-0, a tym razem na listę strzelców wpisał się Kryspin Szcześniak (główka po rzucie rożnym), zdobywając swego pierwszego gola w ekstraklasie. Gospodarzy dobili zaś Damian Rasak i Yokota, wykorzystując kardynalne błędy gospodarzy przy wyprowadzaniu piłki ze swojej połowy: dwie kontry, dwa strzały, dwa gole.

A w sumie pięć trafień, choć w całym meczu Górnik oddał raptem siedem celnych strzałów – ale skuteczność! To jedno z najwyższych wyjazdowych zwycięstw zespołu od wielu, wielu lat. Pomyśleć, że przed dzisiejszym meczem nasz zespół miał na koncie zaledwie dziewięć goli (w dwunastu meczach).

Bezpośrednio po meczu Górnik awansował w tabeli na ósme miejsce, ale nie wiadomo czy zdoła je utrzymać po rozegraniu pozostałych (sobotnich, niedzielnych i poniedziałkowego) spotkań trzynastej kolejki.


PKO EKSTRAKLASA - 13. kolejka:
ŁKS ŁÓDŹ - GÓRNIK ZABRZE 0-5 (0-1)
0-1 Siplak (42)
0-2 Yokota (65-karny)
0-3 Szcześniak (75)
0-4 Rasak (80)
0-5 Yokota (82)
ŁKS: Bobek - Szeliga, Monsalve, Marciniak, Flis - Ramirez (67 Pirulo, 79 Śliwa), Dankowski, Louveau (60 Hoti), Głowacki - Janczukowicz (79 Łabędzki), Jurić (67 Tejan).
GÓRNIK: Bielica - Sekulić (85 Barczak), Szcześniak, Janicki, Siplak - Yokota (83 Ennali), Rasak, Pacheco (83 Dadok), Czyż, Lukoszek (63 Kapralik) - Krawczyk (63 Musiolik).
Żółte kartki: Louveau, Marciniak - Siplak.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 8247.

 
 

FACEBOOK

DREWNO opałowe,

pocięte, połupane,

300 zł/ m3.

Tel. 534-933-167 


 

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA